kosze uliczne

Sprzątanie ulicy po psie to obywatelski obowiązek

Od lat czytam magazyny specjalizujące się w kynologi. Jest to dziedzina, która zajmuje się nauką o psach. Jestem ich wielką miłośniczką. Niestety mieszkam w mieście. Nie mam za dużo możliwości. Zostałam zmuszona do posiadania małego pieska.

Kosze uliczne również dla właścicieli zwierząt

kosze uliczne Nie chciałam konkretnej rasy. Zawsze patrzyłam sercem. Pewnego dnia udałam się do schroniska i wzięłam Puszka. Nie był już pierwszej młodości ale zdawałam sobie sprawę z faktu, że nie będzie miał lekko. Musiałam go wziąć. Pewnego dnia podczas spaceru. Zauważyłam starszego pana, który nie posprzątał po swoim owczarku niemieckim. Musiałam zwrócić mu uwagę. Podeszłam i wskazałam kierunek, w którym znajdują się pojemniki na psie odchody. Człowiek z którym rozmawiałam bardzo się zmieszał. Zrobił się czerwony na twarzy. Po dłuższej rozmowie okazało się, że po prostu się wstydził. Zawsze uważał, że kosze uliczne służą do czegoś innego. Był starszej daty i uważał, że sprzątanie po psie wiąże się z pewnego rodzaju odrzuceniem wśród sąsiadów. Odbyliśmy rozmowę. Wytłumaczyłam, że musi to robić bo taki jest jego obywatelski obowiązek. Należy sprzątać po swoich zwierzętach. Strefa publiczna jest dla wszystkich. Mam nadzieję, że dzięki mnie pan Janusz bo tak miał na imię zrozumiał, że musi to robić nawet jeżeli nie chce. W naszej okolicy znajdowały się bardzo przyjazne kosze metalowe, które miały otwór na torebki plastikowe. Poradziłam także, że może kupić sobie specjalną saszetkę na tego rodzaju odpadki.

Całą historią podzieliłam się z moim synem. Podzielał moje zdanie. Uważał, że postąpiłam bardzo dojrzale i rozsądnie. Cieszę się wiedząc, że coś co robię nie idzie na marne. To wspaniałe uczucie robić coś co ma sens. Gdy pojawią się wnuki również będę wpajać im odpowiednie wzorce.